Kurkowe Bractwo Strzeleckie w Czarnkowie czasach staropolskich
Najstarszym zachowanym dokumentem związanym z czarnkowską konfraternią jest przywilej podpisany przez Jana Kazimierza 13 grudnia 1649 r. dający formalne prawo do założenia w mieście związku strzelców. Władca Polski podkreśla w owym dokumencie, że sprawując swoje rządy zawsze starał się dbać o dobro swoich poddanych, ale także spełniać wysuwane przez nich postulaty. Pisząc o poddanych miał na myśli Franciszka Sędziwoja Czarnkowskiego z Czarnkowa, kasztelana poznańskiego, międzyrzeckiego i pyzdrskiego oraz kapitana wojsk wielkopolskich, który zwrócił się do niego z prośbą o wyrażenie zgody na założenie bractwa – związku strzeleckiego, określonego w dokumencie, jako Contubernium lub Confraternitatem Iaculatoriam. Król ze względu na cnoty i zasługi oraz splendor, jakiego przysporzyła mu rodzina Czarnkowskich, postanowił obdarzyć Franciszka Sędziwoja swoją łaską i życzliwością. Dlatego słusznie zauważa K. Olejnik, że powołanie bractwa strzeleckiego w 1649 r. było swego rodzaju zaspokojeniem ambicji mieszczańskich. W sferze domysłów pozostaje kwestia, kto był inicjatorem całego przedsięwzięcia. Bez odpowiedzi pozostają pytania – Czy mieszczanie czarnkowscy poprosili dziedzica, aby ten zwrócił się do króla z prośbą o ustanowienie bractwa strzeleckiego w swym dziedzicznym mieście? Czy dziedzic Czarnkowa, chcąc zapewnić bezpieczeństwo miastu, sam wystąpił z inicjatywą?
Trudno jednak się zgodzić z opinią K. Olejnika, że utworzone bractwo strzeleckie miało małe znaczenie praktyczne, jeżeli chodzi o obronę miasta. Z treści owego dokumentu wynika, że władca przychylił się do prośby Franciszka Sędziwoja, ponieważ dostrzegał zagrożenie dla miast Palatynatu Poznańskiego. Ziemie te były często nękane działaniami zbrojnymi prowadzonymi z terenów Śląska, z którym województwo poznańskie graniczyło od południa. Ze strony króla była to również reakcja na walki, które w pierwszej połowie XVII wieku przetoczyły się w pobliżu granic Rzeczypospolitej, określanych jako wojna trzydziestoletnia.
Król Jan Kazimierz, tak jak jego poprzednicy ufał, że mężczyźni wyszkoleni i wyćwiczeni w strzelaniu z dział i strzelb skutecznie obronią miasto w obliczu niebezpieczeństwa. Właśnie nad ich wyszkoleniem czuwać miało bractwo strzeleckie, jednak do podniesienia umiejętności w tym zakresie potrzebne były odpowiednie narzędzia. Dlatego monarcha przyznał Bractwu możliwość i prawo do utworzenia placu strzeleckiego, na którym bracia strzelcy mogliby doskonalić się w sztuce strzelania. W omawianym dokumencie władca wyraził też swoją wolę, aby Bractwo cieszyło się takimi samymi przywilejami, swobodami i prerogatywami, jakimi cieszyły się bractwa strzeleckie w innych miastach województwa poznańskiego. Bractwo miało zarówno przestrzegać, jak i cieszyć się z tychże swobód, przywilejów i prerogatyw mu przysługujących zgodnie z panującym obyczajem.
Ponieważ treść dokumentu podpisanego przez Jana Kazimierza jest bardzo ogólna i nie zawiera szczegółowych wytycznych odnośnie funkcjonowania bractwa strzeleckiego w Czarnkowie, to musiały zostać ustalone pewne ramy prawne działalności owej konfraterni. Odnajdujemy je w Privilegium Sagittariorum Oppidi Czarnkow (Przywilej łuczników miasta Czarnkowa), który został wystawiony 15 lutego 1650 r. Dokument ten podpisał i potwierdził herbową pieczęcią Franciszek Sędziwój Czarnkowski. Możemy uznać go za pierwszy (w dzisiejszym rozumieniu tego słowa) statut czarnkowskiego bractwa strzeleckiego. Kolejne dwadzieścia trzy artykuły dotyczą spraw związanych z funkcjonowaniem bractwa, sposobu przyjmowania nowych osób w jego szeregi, praw i obowiązków braci strzelców oraz kar za poszczególne przewinienia. Najwięcej miejsca poświęcono prerogatywom króla kurkowego.
W arendze tego dokumentu zapisano, że powstał on, ponieważ: „pamięć ludzka według biegu natury krótka jest i niedługo ona nikczeje, iż kiedy by na potomne czasy po nas będącym co takowego potrzeba było wiedzieć, pismem to opatrzyć i przez pewne consignatie terminowanie i naznaczenie musi to być onym od nas zostawiono i do wiadomości ich przywiedziono”. Z treści dokumentu wynika, że wszystkie punkty zapisane w przywileju zostały ułożone i zatwierdzone przez każdego z braci strzelców po to, aby w bractwie łuczników panował porządek i aby było ono dobrze zarządzane. Przywileje te miały zachęcać, zwłaszcza młodych mieszczan do ćwiczeń strzeleckich. Mieszczanin, który chciał wstąpić w szeregi bractwa musiał liczyć się z pewnymi kosztami. Wpłacał do kasy bractwa pół grzywny wstępnego i płacił grosza pisarzowi (odpowiednik sekretarza) za dokonanie wpisu, prawdopodobnie do księgi brackiej. Każdy z braci strzelców był zobowiązany do posiadania własnej rusznicy, w przeciwnym razie podlegał karze jednego złotego. Rusznica miała być „porządna”, aby nie zawiodła, gdyby trzeba było wypełnić spoczywający na braciach strzelcach obowiązek obrony miasta.
Najważniejszym obowiązkiem brata strzelca było przestrzeganie przepisów zapisanych w wilkierzu i poddawać się przypisanym danemu wykroczeniu karom. Brat strzelec zawsze miał „mieć Pana Boga nadewszystkich przed oczyma w imię jego nie przysięgać ani bluźnić”. Wystąpienie przeciwko temu nakazowi, nawet gdy uczynił to w gniewie, musiał przez trzy dni odpokutować – „być na swym ciele więźniem”, albo przekazać bractwu „kopę winy”, co odpowiadało 60 groszom. Każdy brat strzelec corocznie w pierwszą niedzielę po Bożym Ciele musiał w obecności pozostałych braci wpłacić do brackiej kasy dziewięć groszy. Mieszczanin mógł wystąpić z bractwa tylko przed Zielonymi Świątkami, jednak musiał się w pewien sposób wykupić płacąc 12 groszy. Między strzelcami, miały panować braterskie stosunki. W przypadku, gdyby „jeden drugiego znieważył tak w Celstacie jako i na posiadkach Brackich” podlegał karze piętnastu groszy. Taka sama kara groziła, gdy brat „na obiedzie królewskim ze stołu posyłał do domu”.
Bractwem strzeleckim zarządzało dwóch starszych, którzy dwie niedziele przed Zielonymi Świątkami byli wybierani przez urząd miejski. Po wyborze musieli złożyć przysięgę, że będą przestrzegali przepisów zawartych w kolejnych artykułach wilkierza. Starszy nie mógł ustąpić ze swego stanowiska do momentu wyboru nowego brata strzelca na jego miejsce. W przeciwnym wypadku podlegał karze trzech groszy. Po wyborze starszych Bractwa i stołowych, nikt z braci strzelców nie mógł przywłaszczyć sobie ich urzędu („nie ma ważyć […] na miejscu ich zasiadać”). Groziła za to kara sześciu groszy. Tyle samo musiał wpłacić do „skrzynki Bractwa” strzelec, który sprzeciwiłby się ich poleceniom. Starsi mieli także obowiązek obejrzeć stan rusznic poszczególnych braci. Posiadanie broni w złym stanie technicznym w najgorszym wypadku skutkowało wydaleniem z Bractwa. Brat strzelec, który nie zgadzał się z oceną starszych odnośnie sprawności swojej strzelby, mógł udowodnić jej sprawność. W tym celu, w obecności starszych, musiał ją nabić i oddać strzał w miejscu do tego przeznaczonym, czyli na Celstacie.
Bracia strzelcy zostali przez ich dobrodzieja zobowiązani do ćwiczeń w strzelaniu, które przybrały formę rywalizacji między strzelcami. Według przywileju miały się one odbywać cztery razy w roku – w pierwszą niedzielę po oktawie Bożego Ciała, na świętego Jakuba, na świętego Michała i w Zielone Świątki. W tym ostatnim terminie odbywało się najważniejsze święto każdego bractwa strzeleckiego – rywalizacja o zaszczytny tytuł króla bractwa. Corocznie w okresie Zielonych Świątek starsi Bractwa otrzymywali od właściciela miasta Czarnkowa dziesięć złotych, a od urzędu miejskiego trzy złote. Pieniądze te starsi Bractwa mogli przeznaczyć na potrzeby konfraterni. W zamyśle wystawcy dokumentu przekazywane finanse miały sprawić, by bracia do „strzelania lepszą chęć mieli”. W rywalizacji o królestwo strzelać mogli tylko i wyłącznie mieszczanie. Osoby nie posiadające praw miejskich mogły, brać udział w tej zaszczytnej rywalizacji pod pewnym warunkiem. Musieli obiecać, że „jeżeliby któremu z nich Pan Bóg poszczęścił, żeby królem został”, to na pierwszej sesji urzędu miejskiego przyjmą prawo miejskie.
Ze wspomnianego dokumentu dowiadujemy się, jak przebiegała uroczystość strzelania królewskiego. Otóż Franciszek Sędziwój nakazał, aby miejscy urzędnicy, gdy „do strzelania Strzelcy na Światki wychodzą”, prowadzili „bractwu ku uczciwości króla starego”. Na przemarsz mieli być zapraszani radni miejscy oraz zamkowi gubernatorzy. Zaproszeni goście mieli prawo oddać jeden strzał do tarczy.
Zawody królewskie odbywały się w specjalnie do tego przeznaczonym miejscu – Celstacie. Miejsce to miało szczególny charakter dla braci strzelców, skoro zakazano do niego wchodzić w bosych nogach. Za złamanie tego zalecenia groziła stosunkowo wysoka kara sześciu groszy. Tarcza, do której strzelano była oddalona dwieście pięćdziesiąt łokci. Każdy brat oddawał do tarczy tylko trzy strzały z rusznicy. Jeżeli strzelba by trzykrotnie nie wystrzeliła to jego kolej przepadała. Za rozpraszanie rozmową brata oddającego strzał groziła kara trzech groszy. Podniesienie rusznicy innego strzelca bez pozwolenia, uszkodzenie amunicji i przeszkadzanie w strzelaniu było obarczone karą piętnastu groszy. Po oddaniu strzału wszyscy z niecierpliwością czekali na pokazanie wyniku, przez specjalnie do tego zatrudnioną osobę. Bez zezwolenia starszych strzelec, ani jego słudzy, nie mógł podejść do „Cylu” (tarczy), gdyby to uczynił płacił trzy grosze kary. Strzelec miał prawo nie zgodzić się z podanym wynikiem. Wtedy starsi lub wskazani przez nich strzelcy podchodzili do tarczy, by „postrzału tego szukać”, a decyzja przez nich podjęta była ostateczna.
Osoba, która oddała najlepszy strzał do tarczy – położony najbliżej środka – otrzymywała królestwo – najzaszczytniejszy tytuł braci strzeleckiej i związane z nim przywileje. Nagradzano też osobę, której strzał był najbliżej strzału królewskiego. Przy czym ważny był tylko ten strzał, który „może być goździem zatkany”. Owy gwóźdź to prawdopodobnie drewniany kołek wkładany w miejsce po kuli.
Treść dokumentu wskazuje na bardzo religijny charakter działalności bractwa strzeleckiego, zapewne dlatego uważano, że „królem na Świątki zostanie” osoba, której „Pan Bóg poszczęści”. Co ciekawe, godność królewską, mogli uzyskać wspomniani urzędnicy miejscy i gubernatorzy zamkowi. Gdy strzał oddany przez taką osobę okazał się tym najlepszym, musiała ona zadecydować, czy przyjmuje godność królewską i spełni wszystkie z tym związane powinności wobec bractwa strzeleckiego. Odmowa korzystania z królestwa wiązała się z koniecznością podarowania bractwu jednej srebrnej tabliczki o wadze trzech łutów.
Godność królewska była bardzo pożądana przez braci strzelców, ponieważ jak zapisano w wilkierzu „Król ma zawsze przedniejsze miejsce gdy bracia wespół będą”. Nowy król, jako oznakę wywalczonej godności, otrzymywał klejnot ze srebrnymi tabliczkami. Zanim go otrzymał dwaj mieszczanie, mieszkający w granicach Czarnkowa musieli poręczyć, że owy klejnot zostanie oddany, gdy go Bractwo będzie potrzebowało. Zdarzało się, bowiem w innych bractwach strzeleckich, że klejnoty królewskie były przedmiotem zastawu w chwilach gorszej sytuacji finansowej lub konieczności poniesienia dużych wydatków. Wspomniani mieszczanie dawali także rękojmię za wszystko „czym król bractwo contentować powinien”, gdyż oprócz licznych korzyści płynących z wywalczonej godności zapisanych w wilkierzu, musiał sprostać pewnym obowiązkom wobec współbraci.
Urząd miejski i panowie radni mieli zachować wszystkie wolności najlepszego strzelca i zwolnić go z wszystkich podatków na rzecz skarbu państwa, które płacił od swojej własności. Przy czym w dokumencie tym wymienione z nazwy są trzy podatki, z jakich król bractwa był zwolniony: „szosu domowego, straży, czopowego”. Dobrodziej bractwa zapobiegliwie zabezpieczył, aby najlepszy strzelec w przyszłości nie płacił nowo powstałych danin i zwolnił go od „poborów wszystkich jakimkolwiek imieniem nazwane, a od umysłu ludzkiego przyrzeczone być mogą”. Tym samym zwolnił go ze wszystkich podatków wobec dworu. Od właściciela Czarnkowa każdorazowy król bractwa otrzymywał w użytkowanie łąkę Śmiguczowską. Mógł on także warzyć i odstawiać do „szynkówek” piwo, a działalność ta była zwolniona od podatków zamkowych i nie podlegała kontroli „Bractwa Mielcarskiego” (cech piwowarski). Król od bractwa otrzymywał Celstat „do używania według najlepszego jego upodobania i sposobności”. W zamian za to, po zakończonym strzelaniu, musiał urzędnikom miejskim i wszystkim braciom przygotować kolację. Król wszystkich braci strzelców musiał ugościć jeszcze dwa razy. W niedzielę po wspomnieniu św. Bartłomieja zobowiązany był do wyprawienia bankietu dla wszystkich urzędników miejskich, braci strzelców i sześciu osób, które sam zaprosił. W trakcie bankietu najważniejsza była jakość piwa, ponieważ „jeśli by się też trafiło żeby król podłe piwo dał urobić, któreby Braciom niesmakowało mają starsi tą moc inszego piwa dobrego w dom jego przywieść”. Król dostarczał na bankiet wystarczającą ilość „świec i szklanic”. Równie dobry trunek król musiał zapewnić w ostatnim dniu swego urzędowania, kiedy to po zakończonym strzelaniu zielonoświątkowym był odprowadzany przez współbraci do domu, gdzie mogli oni „piwo jeśli dobre będzie brać”.
Obowiązkiem króla było także dodanie do klejnotu królewskiego tabliczki srebrnej o wadze trzech łutów dobrego srebra. Z kolei na Celstacie, król „obrawszy miejsce stosowne” miał posadzić trzy drzewa owocowe.
Podpisując i opatrując pieczęcią herbową wspomniany dokument Franciszek Sędziwój zapewnił, że wszystkie zawarte w nim paragrafy będą respektowane przez niego i przez wszystkich późniejszych dzierżawców miasta Czarnkowa.
Kolejny przywilej dla czarnkowskich strzelców został nadany 25 maja 1663 r. na zamku w Białej położnej niedaleko Trzcianki. Podpisała go i własną pieczęcią opatrzyła Anna Konstancja z Wejherów Czarnkowska – druga żona Franciszka Sędziwoja Czarnkowskiego. Przy podpisywaniu aktu obecny był Stanisław Ulatowski – dzierżawca Czarnkowa oraz słudzy Anny Konstancji: Stanisław Radomski, Marcin Popowski, Celestyn Gozdowski i Władysław Przeuski. Kasztelanka poznańska i starościna radzyńska nadała nowy przywilej, ponieważ pierwotne artykuły wystawione przez jej zmarłego męża „niewiedzieć gdzie się zawieruszyły”. W dokumencie tym Anna Konstancja potwierdza, że zawsze uważała, iż w Czarnkowie potrzebne jest bractwo strzeleckie, dlatego nadała mu nowy przywilej. Według niej „każda rzecz w przód od Pana Boga poczynać się ma przeto y na chwałę Imienia Pańskiego powinna przymnażać”. Dlatego pierwszy artykuł nakładał na dwóch braci strzelców obowiązek uczestniczenia w każdej procesji z Najświętszym Sakramentem, która odbywała się w czarnkowskim kościele farnym. Bracia ci mieli nieść świece, których koszty wytworzenia pokrywało bractwo. Za niespełnienie tego obowiązku bractwu groziła kara dwóch grzywien. Tyle samo musiało bractwo przeznaczyć na zakup wosku do świec, gdyby podczas tych procesji, bracia młodsi nie nieśli kościelnych chorągwi. Wszyscy bracia bez wyjątku musieli „ze Strzelbą Chorągwią i Bębnem” uczestniczyć w procesji rezurekcyjnej w Wielkanoc i w dniu Bożego Ciała. Za sprzeniewierzenie się temu nakazowi omawiany przywilej mógł zostać odebrany. Bracia strzelcy „z Bębnem z Strzelbą z Chorągwią” musieli się także stawić na czarnkowskim zamku, gdy zostali poinformowani, że będą odbywać się „Akty wszelakie poważne”.
W porównaniu z wcześniejszym przywilejem, zmianie uległa wysokość „wkupnego”. Każdy mieszczanin wstępujący w szeregi cechu strzeleckiego musiał wpłacić dwadzieścia pięć groszy – jeden grosz otrzymywał pisarz, reszta trafiała do „skarbu Brackiego”. Podobnie jak poprzednio nowo wstępujący musiał posiadać „swą własną rusznicę”. Ciekawostką jest, że z chwilą wystawienia przez Annę Konstancję owego przywileju należący już do cechu bracia strzelcy musieli jeszcze raz wpłacić „wkupne”. Każdy brat strzelec na wezwanie starszego lub króla bractwa w ciągu godziny musiał stawić się w kwaterze cechu. Kara za brak reakcji na sygnał „znakiem Brackim” wynosiła dwanaście groszy, chyba że brata nie było w domu. Wszyscy członkowie konfraterni zobowiązani byli do odprowadzenia do grobu zmarłego towarzysza broni. Nakaz ten obowiązywał także w przypadku śmierci żony, dziecka lub czeladnika współbrata. Za nieoddanie ostatniej przysługi kara wynosiła sześć groszy lub pół funta wosku.
Anna Konstancja wydanym przywilejem wprowadziła kilka zmian w zakresie strzelania królewskiego i godności króla bractwa. Tradycyjnie zawody strzeleckie o najwyższą godność w bractwie odbywały się w Zielone Świątki. Na coroczne zawody bractwo musiało zaprosić „zamkowego namiestnika”, bez którego nie mogło rozpocząć się strzelanie. Podobnie, jak w pierwszym dokumencie, w rywalizacji mogły brać udział tylko osoby wpisane do prawa miejskiego. Do strzelania dopuszczono „Synów Miejskich”, którzy w przypadku wygrania rywalizacji musieli przyjąć obywatelstwo miasta Czarnkowa. Przywilej dopuszczał, aby jak to zapisano „Brat, który mając syna takowego któryby za niego na strzelaniu dość uczynił tedy ma bydź to tak ważno jakoby on sam strzelił”. Wprowadzona została także pewnego rodzaju tolerancja religijna. Otóż w przypadku, gdyby królem został strzelec innego wyznania, to na równych prawach korzystał z przywilejów zapisanych w owym wilkierzu. Osoby nienależące do bractwa mogły strzelać, pod warunkiem, że spełnią powinności nałożone na braci. Oddany przez nich strzał miał być szanowany, jednak nie liczył się w rywalizacji.
Zanim w Zielone Świątki rozpoczęły się zawody strzeleckie, urząd miejski i zamkowi gubernatorzy w uroczystym pochodzie odprowadzali ustępującego króla bractwa na miejsce współzawodnictwa. Tam każdy ze strzelców oddawał trzy strzały, gdyby rusznica trzy razy nie wystrzeliła dany strzał przepadał. Nad przebiegiem zawodów czuwali dwaj bracia wyznaczeni przez starszych. Ich zadaniem było kontrolowanie, czy strzelec nie przekracza linii strzału i kołkiem nie podpiera rusznicy. Wykroczenia w tym zakresie skutkowały unieważnieniem osiągniętego wyniku i karą jednego złotego. Za dotykanie rusznic innych strzelców lub podejrzenie celowego uszkodzenia broni, np. piaskiem, groziła kara wyznaczona przez współbraci.
Godność króla bractwa nadal pozostawała najwyższą godnością, jaką mógł cieszyć się każdy brat strzelec, któremu w Zielone Świątki „Pan Bóg poszczęścił”. Pierwszy wśród równych, tak można określić jego pozycję w bractwie strzeleckim. Przy stole siadał na zaszczytnym miejscu, a naprzeciw niego król piastujący tę godność w roku poprzednim.
Król otrzymywał klejnot królewski na podobnych zasadach, jak w pierwszym przywileju. Wszakże Anna Konstancja nadając nowe prawo pozwoliła królowi, gdy zachodziła taka potrzeba, zastawiać owy klejnot. Jednak w oznaczonym czasie król musiał go wykupić i oddać bractwu strzeleckiemu w nienaruszonym stanie.
W trakcie otrzymywania godności królewskiej najlepszy strzelec zobowiązany był do ofiarowania do kościoła farnego w Czarnkowie dwóch świec lanych. Kolejne dwie świece musiał darować za karę, jeżeli tego nie uczynił.
Królowi nadal przysługiwało zwolnienie od wszystkich „podatków Królewskich Pańskich Miejskich” i prawo korzystania z „Łąki Królewskiej”. Zwolnienia te sprawiały, że król bractwa mógł się znacznie wzbogacić. Dlatego miał do spełnienia kilka obowiązków. Przede wszystkim powinien „wieczerzę porządną wyprawić i musikę zakupić” dla współbraci i ich małżonek („sióstr”). Na wieczerzy wszyscy mieli się zachowywać „skromnie” i „bez zwady” oraz uważać, aby nie stłuc kufli i innych naczyń. Za nieodpowiednie zachowanie groziła kara ustalona w gronie braci strzelców. Ustępujący król oddając klejnot królewski zgodnie ze zwyczajem dodawał do niego trzy łuty srebra. Wpłacał także do kasy bractwa dziesięć złotych.
Kolejny dokument powstał za sprawą kasztelanki śremskiej Katarzyny z Grzymułtowic Naramowskiej, która przedłożyła królowi Augustowi II dokument nadany przez Jana Kazimierza i opatrzony jego pieczęcią. Dziedziczka Czarnkowa poprosiła władcę Polski, aby raczył go potwierdzić i zatwierdzić. Król August II biorąc pod uwagę, że okazany dokument nie wykazywał oznak fałszerstwa, przychylił się do prośby. Wystawione zostało nowe pismo, w całości przywołujące treść dokumentu z 1649 r., które król August podpisał 25 stycznia 1698 r. Władca uznał, że „pismo to winno mieć powagę i moc (o ile się nim posługujemy) odpowiedniej trwałości”, dlatego polecił przystawić do niego królewską pieczęć.
Zarówno Franciszek Sędziwój, jak i wdowa po nim Anna Konstancja podpisując przywileje dla bractwa strzeleckiego zapewnili, że prawa w nich zapisane będą przestrzegane przez przyszłych właścicieli Czarnkowa. Zgodnie z praktykowanym wówczas zwyczajem poszczególne cechy zwracały się do kolejnych dziedziców miasta o zaaprobowanie wcześniej nadanych przywilejów. Wyrażenie zgody najczęściej potwierdzał podpis złożony na oryginale przedłożonego dokumentu. Tak też było z przywilejami bractwa strzeleckiego w Czarnkowie.
Na przywileju nadanym przez Annę Konstancję widnieje podpis Katarzyny Naramowskiej. Kolejną osobą, która 10 grudnia 1671 r. „we wszystkich punktach, artykułach, kondiciach” aprobowała nadany przez nią przywilej był Andrzej Gembicki. We fragmencie przez niego dopisanym pod oryginalnym tekstem, jedno zdanie budzi pewne wątpliwości natury prawnej. Otóż fraza „pozwalając trzy razy temu Bractwu każdemu z osobna przez dni trzy strzelać” wskazuje, że Andrzej Gembicki wydłużył do trzech dni czas trwania zawodów strzeleckich. Prawdopodobnie chodzi o rywalizację o tytuł Króla. Zastanawiające jest tylko umiejscowienie przywołanego fragmentu, gdyż jest on dopisany po dacie złożenia podpisu. Ponadto zauważalny jest innych charakter pisma i odcień tuszu. Czyżby celowo dokonano, popularnego w tamtych czasach fałszerstwa? Pytanie to pozostanie bez odpowiedzi.
Podobny dopisek znajduje się na przywileju wystawionym przez Franciszka Sędziwoja. Kasztelan śremski Adam Naramowski, który „otrzymawszy całą czarnkowszczyznę miasteczek i wsiów” zaaprobował i ratyfikował 23 grudnia 1701 r. przedłożony mu na zamku w Białej dokument. Za sprawą dokonanego przez niego dopisku zmianie uległy niektóre prerogatywy, którymi cieszyło się dotychczas Bractwo. Pierwszą zmianą był zapis, aby osoba będąca jego namiestnikiem na zamku, oddając jeden strzał z „rusznicy któregokolwiek brata Bractwa” rozpoczęła strzelanie w Zielone Świątki. W późniejszych latach do tego postanowienia nawiązywały tzw. strzały honorowe oddawane przez oficjeli obecnych na uroczystości. O ile tej zmianie można by nadać charakter organizacyjno-administracyjny, to kolejne w znacznym stopniu uszczupliły dotychczasowe przywileje, jakimi cieszyło się Bractwo. Przede wszystkim brat strzelec, który wywalczył godność królewską, stracił przywilej warzenia piwa. Zgodnie z postanowieniem Adama Naramowskiego musiał go w całości odsprzedać Bractwu Piwowarskiemu. Prawdopodobnie gra, w której cech piwowarski odnosił dotychczas porażkę, toczyła się o znaczne dochody. Potwierdza to, chociaż w odniesieniu do innego wielkopolskiego bractwa, komplanacja z 2 kwietnia 1772 roku. Podpisali ją deputaci miejsc i starsi bractwa strzeleckiego w Poznaniu. Miała ona zapobiec zatargom z miejscowym bractwem piwowarskim, do których mogło dojść po zlikwidowaniu czopowego i szelężnego przez Michała Kobierzyckiego (konsyliarza konfederacji województw poznańskiego i kaliskiego). Ustalono wówczas powinności bractwa strzeleckiego i jego króla tarczowego (kurkowego) wobec bractwa piwowarskiego. Wcześniej Jan III Sobieski zezwolił poznańskiemu bractwu strzeleckiemu na wyszynk i sprzedaż piwa sprowadzonego do miasta bez uzyskania zgody bractwa piwowarskiego, a to bezsprzecznie godziło w jego interesy i stwarzało sytuację konfliktową. Podobny przywilej od tego króla uzyskała toruńska konfraternia strzelecka, a jego następca August II Mocny zwolnił bractwo strzeleckie z akcyzy od skonsumowanego piwa wyprodukowanego i sprowadzonego do miasta z Przysieka, Gdańska, Elbląga i Wismaru. W ten sposób bractwo strzeleckie zyskało monopol i sprzedawało tanie piwo, co zapewne nie podobało się właścicielom browarów oraz rajcom miejskim.
Można odnieść wrażenie, że tego samego typu ograniczenia, odnośnie czarnkowskiego bractwa wprowadził Adam Andrzej Naramowski. Zapisy te potwierdzają stwierdzenie T.A. Jakubiaka, że wraz z nastaniem XVIII stulecia dla bractw zakończył się „twórczy okres działalności ”, przestały one ją rozwijać i zaczęły borykać się z problemami natury finansowej.
Dziedzic Czarnkowa używając sformułowania: „innych jednak wolności y łąki zarządzać bendzie według danego opisania”, potwierdził pozostałe przywileje (użytkowanie łąki Śmiguczowskiej, korzystanie z Celstatu) dla Króla Bractwa. Cech strzelecki otrzymał „na Trzydzieści Upraw zwyczajnych kwity do robienia piwa”, od których nie musiał „ani dziedzicowi ani dzierżawcom rękojmi nic dawać, tylko na Bracki użytek swój obracać”. Wobec tego 30 warów piwa było zwolnione z płacenia podatku, ale w związku z owym wykupieniem królestwa, z tychże warów bractwo powinno urządzić bankiet, dostarczyć świece lane i wykonać srebrną plakietę do łańcucha. Jak zapisano w ostatnim zdaniu „wiecznymi czasy z Zamku Czarnkowskiego” bractwo powinno otrzymywać „kwitów Trzydzieści”, które będą uprawniały je do robienia piwa w okresie pomiędzy Zielonymi Świątkami.
Na zakończenie rozważań obejmujących głównie XVII-wieczne dzieje czarnkowskiego bractwa wypada przywołać pamięć o tych, którzy w wyniku rywalizacji strzeleckiej uzyskiwali tytuł Króla Bractwa. Informacji o nich dostarczają nam srebrne plakiety przymocowane do łańcucha królewskiego. Podarowanie ich na własność Bractwu było jednym z obowiązków nowego Króla.